KRÓTKA
HISTORYJA
- nie tylko -
RODZINNA

Było to bardzo, dawno, dawno temu, gdzieś tam na południu naszej Polskiej Wiślanej Krainy, we wsi Przyszowa żyły sobie skromnie dwie chłopskie rodziny : rodzina Młynarczyków i rodzina Bubula, wraz ze swoimi troskami i radościami oraz nieodłącznym naszej Polskiej galicyjskiej Wsi - niedostatkiem. Przyszowa obdarowywała szczodrze jej mieszkańców zarówno błotem i słotą, w czasie niepogody, ale też i .... słońcem oraz pięknem otaczającego tę wieś Beskidu Wyspowego oraz radością z sumiennie wykonanej pracy na roli, pięknem krytych słomą wiejskich chat, zapachem pól, świeżo skoszonego siana, polnych kwiatów, i szumem niedaleko płynacego od chaty strumienia. Tak! ..., taka ta wieś rodzinna, pozostała w mej dziecięcej pamięci, i tak chcę, aby wszystko (pomimo upływu dziesiątek lat) pozostało.
Ojciec mojej Mamusi handlował bydłem (stad jego przydomek Sajdok), zaś Ojciec mojego Taty lubił konie, mial ich kilka, twarda rzeczywistość nie pozwalala mu na to, o czym zapewnie pomysleliście - nie, nie był to howodowca, ale lubił i szanował te zwierzęta, które pomagały mu w jego ciężkiej, codziennej pracy na roli. Nazwisko Bubula ma zresztą również związek z handlem mięsem, z łaciny znaczy ono, ni mniej ni więcej, tylko handlujący mięsem, bydłem.
A moje Babcie !? - cóż Babcie jak przystało na dobre wiejskie
kobiety, były wraz z mężami swymi, zarówno w polu jak i
"izbie, jej obejściu oraz zagrodzie" - niełatwa to była rola, nie
uskarżały się jednak na swą dolę, będąc zawsze u mężów
swych boku
- na dobre i na złe -

MOJA RODZINKA
Dziadek ze zdjęcia poniżej, choć nie był Ojcem mojej Matuli, tylko Ojczymem (zdjecia tego prawdziwego nie zachowały się ) pozostał w mej pamięci, jako najprawdziwszy dziadek, o którym piszą w bajkach z tysiąca i jednej nocy. Pozostał z fajką, wąsami, kapeluszem, oficerkami, które "glancował" i nosił, śliwami, które suszył oraz harmonijką ustną, na której grywał.
Babcia ( ze zdjęcia poniżej ) była natomiast Prawdziwa, z całym ciepłem jakie zawarte jest w tym słowie. Do mojej Babci najlepiej pasowało określenie "Gość w dom, Bóg w dom". Zawsze będe pamiętać jej uśmiech i niesłychaną radość jaką okazywała na widok odwiedzających ją dzieci oraz wnuków, i nawet jak inni inaczej ( mniej malowniczo ) te postacie widzieli , to "wara" im do tego, co ja kiedyś w swym małym dziecinnym serduszku przechowałem i do dziś pamiętam.
![]() |
|
![]() |
A więc był Dziadek i była Babcia, a jak był Dziedek i była Babcia to były również i dzieci, a było ich sporo. A jakże - ja pokaże Wam tylko te dzieci, które urodziły się z pierwszego małżeństwa mojej kochanej Babuni. Reszty zdjęc niestety nie mam.
Ciocia Stefcia |
Moja ukochana Mamusia dla Niej, podobnie jak dla Babci wszystkie dzieci do końca życia pozostały dziećmi - bez względu na wiek. Kochała za wszystko i pomimo wszystko Taka właśnie, na zawsze pozostanie w mej pamięci i Niechaj Miłosierny Bóg, da jej niebo, za wszystko co dla nas i dla mnie, w całym swym życiu zrobiła.Różnica wieku w jakim zostało zrobione zdjęcie
mojej Mamusi i jej Sióstr wynosiła conajmniej 30 - lat !!! |
Ciocia Zosia |
Trzy siostry i oczywiście Brat. |
Dziewczyny wyrosły, ale nawet wcześniej niż
wyrosły, wyruszyły do pracy i w świat szeroki.
I progi domu swego
rodzinnego opuścić była, pilna potrzeba, dla chleba Panie, dla
chleba.
Ale jak widać nie samą pracą człowiek tylko żyje i cześć Panu za to, i chwała.
|
Można powiedzieć jedno... dziewczyny się udały i wyglądają napppprawdę ładnie, co pewno kawalerowie wkrótce również zauważą |
|
|
|
|
Tak więc dziewczyny pracowały , ale na motorze jeździły, po górach chodziły, z misiem na Krupówkach gwarzyły, a kawalerowie nie spali i już się od dawna czaili. Jedni na koniu, drudzy w niedziele pod Kościołem, a jeszcze inni zajechali pogwarzyć o "tem" na wyjazdowej "sesji" w Zakopanem (Zdjęcie pierwsze od lewej).
|
|
|
Kręcili sie " Pierony " - bo i było koło Kogo !!! nastawali, nastawali, słowo dawali i na końcu zgodę wyjednali. Tu podobnie jak wcześniej, pojawiają się luki w materiałach, ale cóż "krawiec kraje, na ile mu materiału staje", więc i ja się tym nie przejmując pragnę Wam moi drodzy przedstawić moich rodziców - jako już dojrzałych małżonków.
Piszę Tatuś i Mamusia, bo zawsze się tak do Nich zwracałem (choć nie we wszystkim byłem taki "kochany i układny" ). Nie ma zatem powodu, żeby tu i teraz to zmieniać.
Jak był Tatuś i Mamusia to były również i dzieci. I
tu cała historia się powtarza.
Pierwszy przyszedł na świat mój brat Zbyszek,
wyglądający nieśmiało z wózeczka na zdjęciu poniżej.
![]() |
później przyszła na świat moja siostra Elżbieta, a po niej Wanda. Zrobiła sie wtedy naprawdę fajna rodzinka, ale nie na długo ... bo później urodziłem się JA. Ale o tem przy innej okazji, a narazie spójrzcie, jak to było miło i przyjemnie, przed moim nadejściem.
|
Rosła ta "dziatwa" jak na drożdżach, niezdając sobie w ogóle sprawy, co za numer im ich rodzice szykują, a tym numerem byłem oczywiscie JA. Ale o tym przy innej okazji, a narazie popatrzcie na mojego brata i dwie rzucające czar na robiacego zdjęcie siostry. Fajowe są, no nie !? - mam ich poźniejsze zdjęcia, podobnie jak i brata, ale poźniej to nic szczególnego, po prostu (powiem skromnie ) dwie bardzo ładne dziewczyny, a tu są poprostu urocze.
Tutaj poniżej na zdjęciu w odwiedziny przyjechali kuzyni z Krakowa, bo siostra mojej Mamusi - Zofia, też "gruszek w popiele nie zasypywała".
![]() |
![]() |
Ale nie wiem czy moge opowiadac, wiec tylko za przeproszeniem dwa "dzieciątka" na jednym "zdjeciątku" - i tyle.
"Dziatwa" rosła, to potrzebny był dom, który dużym wysiłkiem mojego Tatusia i Mamusi w końcu w Zakopanem stanął, a poźniej przyszedł czas na samochód, a jak samochód to tylko "Warszawa"
![]() |
![]() |
Ale ja tu tylko o dzieciach i dzieciach, a niektórzy w mojej rodzinie inną drogę wybrali, i ojcami - JEDYNIE chrzestnymi dla niektórych Ryśków zostali.
![]() Mój Ojciec Chrzestny Fryderyk w dzień
swoich święceń kapłańskich. |
Jak więc widać na załączonym obrazku, "jedni to tańca, drudzy do różańca", ale szczerze Wam powiem, w gruncie rzeczy to wszyscy byli i są - zarówno do tańca jak i do różańca, normalna rodzinka. Muzyki też chętnie słuchali- jak miał kto pograć ( bo nie będe już przesadzał - muzykalna to ta rodzina nie była, i nie jest ) - na zdjęciu poniżej nasz długoletni rodzinny fotograf gra na akordeonie. On to by miał "kupę" zdjęc naszej rodziny, ale czy Nam więcej potrzeba !? - Tu na zdjęciu wójek Władek, bo o nim była mowa, gra na "fisharmonii".
![]() |
Dzieci rosły i czas lecial - jak widac na zdjęciu poniżej, toteż nasza kochana Babcia wraz z wnukami "podrosła"
Wszystko układało się dobrze, aż tu...pewnego dnia pojawiłem się... JA. Rosłem zaś - tak szybko, że już dzisiaj nie pamiętam czy tak prędko rosłem, czy zdjęcia, jak byłem mały - się nie zachowały.
Jedno było pewne "chudy ale chłop", a do tego ten tajemniczy uśmiech, zapowiadający KŁOPOTY.
![]() |
z początku było nawet nieźle, nawet jak ubrałem strój góralski, wyglądałem całkiem niewinnie. Moja "góralska natura dała o sobie znać dopiero poźniej...
![]() |
A to wszystko było ... dawno, dawny marno laty, gdy na Podhalu rządził jeszcze król piękny i bogaty.
Na zdjęciu poniżej - cała moja rodzinka w komplecie, w wieku, że się tak wyrażę ... "dojrzałym".
![]() |
I to byłby koniec mojej
równie bardzo prywatnej, co bardzo niekompletnej
- Historii Rodzinnej
-
A teraz Ja ,
A tu jestesmy my: Kasia i Rysiek
|
|
CO DALEJ . . .
Bog jeden wie
...a czas pokaze
natomiast reszta na pozostalych moich stronach w Internecie.