FOTON nr 68,  lato 2000

Moja subiektywna ocena podręczników do PRZYRODY

Barbara Warczak

Najważniejszą częścią reformy systemu edukacji jest,
jak wielokrotnie podkreślałem, reforma programowa,
czyli zasadnicza zmiana podejścia do nauczania
i wychowania w polskiej szkole. [...]
Osoby i środowiska zaangażowane w reformę oświatową
zawsze wspierały nas swoją krytyką i radą.
Minister Eduakcji Narodowej
prof. dr hab. Mirosław Handke
1

Na rynku, według mojego rozeznania, jest w tej chwili dwanaście podręczników do przyrody. Wszystkie uzyskały aprobatę Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jakimi kryteriami należy się kierować, aby wybrać najlepszy program wraz z podręcznikiem? Najlepszy program i najlepszy podręcznik, według mnie, to taki, który pomoże w stawianiu pierwszych kroków w nowej zreformowanej szkole, pomoże w osiąganiu zaplanowanych celów, takich jak:
1. wyrobienie u uczniów pozytywnych (oczekiwanych) nawyków - samokształcenia, pracowitości, samooceny (będzie dość atrakcyjny, aby temu sprostać),
2. pobudzenie zainteresowań otaczającym światem,
3. nauczenie kluczowych umiejętności:
- planowania i prowadzenia obserwacji,
- rozpoznawania prawidłowości w przebiegu zjawisk,
- dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych,
- oceniania wpływu działalności człowieka na środowisko, rozpoznawania skutków tej działalności,
- posługiwania się źródłami informacji (np. pierwszym krokiem dla ucznia może być umiejętność korzystania z indeksu nazw i pojęć umieszczonego w podręczniku),
- stosowania modeli (doświadczeń) do wyjaśniania zjawisk,
- stosowania wiedzy w praktyce.

Oglądając program nauczania przyrody i podręcznik, nauczyciel ma prawo oczekiwać, że dowie się, co w praktyce znaczy zintegrowane nauczanie przyrody oraz jak modelować zjawiska przyrodnicze. Obie umiejętności, jeśli rozumiem intencje reformatorów, stanowią jej fundament. Spędzając wiele godzin nad lekturą, którą stanowiło owe dwanaście podręczników i ich otoczenia muszę stwierdzić, iż większość z nich nie spełnia wyżej wymienionych oczekiwań, a kilka to wręcz połączenie (starego) podręcznika do biologii ze (starym) podręcznikiem do geografii, bez prawie żadnej próby integracji nawet tych dwu przedmiotów (np. Barbara Klimuszko i inni). Dlaczego ten fakt tak bardzo mnie niepokoi? Dzieje się tak dlatego, iż nauczyciel zapoznając się z programami i przeglądając podręczniki może odnieść wrażenie, że:
1. niczego tak naprawdę nie trzeba zmieniać, byle uczyć po kolei poszczególnych przedmiotów, najlepiej najwięcej czasu poświęcić temu przedmiotowi, którego uczył dotychczas, a odpowiedni program i podręcznik się znajdzie,
2. można spokojnie pozostać przy tym podręczniku, którego pierwowzór jest mu dobrze znany (do biologii, geografii) - dotychczas z niego korzystał.

Wielu nauczycieli chciałoby zapytać, jak to się ma do wielkiego reformatorskiego hałasu, skoro tak naprawdę wystarczy trochę kosmetyki: połączenie biologii i geografii, dodanie, najlepiej na koniec (bo trudne z definicji), w szóstej klasie, odrobinę chemii i fizyki i mamy nowe. (Jan Kądziołka i inni, Przyroda IV). Jestem gorącą zwolenniczką pozostawienia nauczycielom możliwości wyboru odpowiedniego programu i podręcznika. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, iż dla przeciętnego nauczyciela (i niestety większości autorów podręczników) pojęcie integrowania treści nie jest jasne i w praktyce niewiele oznacza. Wielu z nich, zwłaszcza poza obszarami dużych miast, nie ma możliwości zapoznania się z pełną ofertą, a podręczniki, z którymi docierają do nich wydawcy, ,,są zawsze doskonałe''. Chodzi przecież o duże pieniądze! Nie wystarczy również, iż z treści podstawy programowej wynika czego należy uczyć, gdyż tak naprawdę liczy się to: jak należy uczyć. Powinno być zatem tak, zwłaszcza teraz, iż w wyniku starań MEN w treści podręczników będą odbijać się jak w zwierciadle cele i sposoby ich osiągania zgodne z duchem reformy. Dopilnowanie, aby miała miejsce taka właśnie wstępna selekcja jest obowiązkiem reformatorów, wyposażonych przecież w instrument - MEN dopuszcza podręczniki do użytku szkolnego, o czym świadczy zapisana w podręczniku formułka: podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania.... (A tak na marginesie - okropne sformułowanie - nasuwa się pytanie, a któryż jest niewłaściwy, jaki sens ma przymiotnik ,,właściwy'' w tym zdaniu?). Dla nauczycieli właśnie to dopuszczenie jest podstawowym kryterium słuszności wyboru, reszta jest niemal sprawą gustu.

Prowadząc analizę programów i podręczników przyjęłam następujące kryteria, które nazwałam podstawowymi cechami dobrego podręcznika:
1. zgodność z podstawą programową,
2. poprawność merytoryczna,
3. poprawność języka, w tym dostosowanie języka do poziomu ucznia,
4. logiczny układ materiału (przyczynowo-skutkowy), wykorzystywanie wniosków z poprzedniego rozdziału w kolejnym. W miarę możliwości (ograniczanej wyłącznie możliwościami percepcyjnymi ucznia) uczeń powinien w każdym bloku programowym otrzymywać odpowiedź na pytania:
- o jakich zjawiskach jest mowa? (odwołanie do obserwacji znanych z życia),
- jak przebiegają te zjawiska? (uporządkowana obserwacja, pokaz, doświadczenie),
- dlaczego właśnie tak? (poszukiwanie wyjaśnień, zasad, prawidłowości),
5. dostosowanie użytych środków do poziomu ucznia (tabel, rycin, zdjęć - ich spójność z tekstem),
6. wyważenie ilości materiału, poświęconej poszczególnym tematom (ilość sugeruje ważność), a ta powinna być podporządkowana dążeniu do ogólnego rozwoju intelektualnego ucznia, a nie zainteresowaniom autorów podręcznika,
7. logiczny podział materiału na poszczególne lata, z uwzględnieniem rozwoju intelektualnego dziecka, jednak na każdym poziomie kształcenia rozbudzający jego ciekawość i chęć poszukiwania wyjaśnienia.

Tę analizę można obecnie zrobić jedynie na podstawie programów nauczania i obietnic w nich zawartych. Piszę obietnic, gdyż czytając te fragmenty programów, na podstawie których powstały podręczniki dla klasy IV, niejednokrotnie nie znajduję w ich treściach potwierdzenia zapowiadanych w programach ambitnych planów autorów, np. z programu M.M.Augustyniaków, str. 23: Tematyka: Obserwacje opadów, wiatru, i zachmurzenia. Przewidywane osiągnięcia ucznia: Uczeń wie co to jest opad atmosferyczny, wiatr i chmura. Ja zapytam, skąd ma niby wiedzieć, bo z pewnością z odpowiedniego rozdziału podręcznika do klasy IV M.M.Augustyniaków nie dowie się niczego rozumnego na ten temat. O tym podręczniku napiszę więcej w dalszej części tekstu.

To co uderza w zdecydowanej większości podręczników do przyrody to: zły język - duża liczba wyrażeń żargonowych, zdań niepoprawnych pod względem gramatycznym, zdań całkowicie niezrozumiałych; stosunkowo duża liczba błędów merytorycznych; nieopisanych w tekście zdjęć; przywiązanie do wprowadzania w pierwszym semestrze czwartej klasy trudnych tematów, których pojawienie się zaraz na początku nauki, bez właściwego wprowadzenia zmusza ucznia do wyuczania się na pamięć (np. skala, plan, mapa). Jednocześnie unika się wyjaśnień lub próbuje się wyjaśniać zjawiska na skróty, często niepoprawnie, tylko dlatego, iż należałoby sięgnąć po treści tradycyjnie nauczane na fizyce (np. pojęcie ciśnienia, ciężaru - ciśnienie nagminnie nazywa się naciskiem na powierzchnię Ziemi, ...).

Omówienie treści podręczników zacznę od tych najlepszych, pod koniec przestrzegając przed najgorszymi. Pośród podręczników, które obecnie znajdują się w sprzedaży są trzy interesujące pozycje: łatwiejszy, Katarzyny Czyszkowskiej (biolog) i Joanny Stockiej (chemik) - Świat przyrody, świat przygody oraz dwa trudniejsze: Edwarda Dudka (geograf), Elżbiety Szedzianis (biolog) i Krystyny Tryl (fizyk) - Przyroda i Elżbiety Błaszczyk (biolog), Ewy Kłos (biolog), Bogusława Malańskiego (fizyk), Janiny Sygniewicz (chemik), Blandyny Zajdler (geograf) - Przyroda.

Przyroda IV, Świat przyrody, świat przygody, Katarzyna Czyszkowska, Joanna Stocka, Wydawnictwo Planeta, Inowrocław 1999

\includegraphics[height=6cm]{Ksiazka1.eps}

Studiując program nauczania przyrody obu autorek nabiera się przekonania, że podręczniki będą interesujące. Autorki nie ,,biją piany'', trzymają się zasady Wystarczą dwa słowa, reszta jest gadaniem (S.J.Lec - cytat zapisany w programie). Materiał nauczania, zgodny z podstawą programową, ułożony w logiczną całość, pogrupowany został w dwadzieścia jeden bloków tematycznych dla każdej klasy, nazywanych przez autorki spotkaniami oraz jeden blok końcowy XXII - spotkanie podsumowujące zatytułowane Co umiem i co potrafię.

Podręcznik Świat przyrody jest interesujący, treść została tak dobrana i ułożona, że poszczególne zagadnienia tworzą logiczną całość. Autorki zaraz na początku, na spotkaniu siódmym, wprowadzają ruch (w przyrodzie) i podstawowe oddziaływania (grawitacyjne oraz magnetyczne), a więc wypełniają otaczającą nas przestrzeń również tymi podstawowymi ,,składnikami'' przyrody. Zauważają, między innymi, że ,,zgodnie ze zwrotem działania siły ciążenia rosną korzenie roślin, które wrastają w podłoże pokonując nawet pewne przeszkody''. Omawianie każdego zagadnienia poddaje się schematowi logicznemu zaprezentowanemu przeze mnie w kryteriach (Co?, Jak?, Dlaczego właśnie tak?). Autorki proponują wiele doświadczeń i to proponują wykonać je właśnie wówczas, gdy są potrzebne do wyjaśnienia omawianego zjawiska, występującego w przyrodzie. Wiadomości dodatkowe: ciekawostki, informacje z historii nauki umieszczone są w wydzielonych krótkich blokach pod trafnym tytułem Kto czyta, ten wie więcej. Podręcznik został zintegrowany z zeszytem ćwiczeń, co z punktu widzenia efektywności uczenia się jest bardzo korzystne. Może natomiast sprawiać pewien kłopot nauczycielowi, który chciałby zadać ćwiczenie do domu, a następnie sprawdzić - musi to robić podczas lekcji, aby nie pozbawiać ucznia podręcznika. Ćwiczenia są bardzo interesujące, użyte środki metodyczne dobrze dobrane: nowe wyrazy (nazwy), nazwy zjawisk, utrwalane są poprzez krzyżówki, rebusy, zadania typu prawda - fałsz, testy wyboru. Kluczowe umiejętności: rozpoznawanie zjawisk w przyrodzie, logiczne myślenie, umiejętność analizowania treści, sięganie po literaturę są systematycznie ćwiczone. Pojawia się również pierwsze zadanie tekstowe! Na stronie 100, po informacji, ile wody zawierają różne organizmy, uczeń uczy się jak obliczyć ilość wody zawartej w jego organizmie. Jest i propozycja samodzielnego opracowania wyników pomiarów - sporządzenia tabel i wykresów zależności temperatury od pory dnia w lesie i na łące.

Po każdym bloku programowym uczeń dokonuje samooceny, wstawiając w odpowiednią rubrykę, za postawionym pytaniem, od jednej do sześciu gwiazdek. Pytania brzmią:
1. Jak bardzo czułeś się zainteresowany tematem spotkania?
2. Jak się starałeś?
3. Jak dużo się nauczyłeś?

Podręcznik  jest  przejrzyście  ilustrowany ładnymi rysunkami, niektóre z nich są bardzo ciekawie wmontowane w tekst, co bez wątpienia pomaga uczniowi przyswajać materiał (np. str. 135 trasa wiślanej wędrówki). Wiele jest również przysłów ludowych dotyczących omawianych zagadnień, jak i fragmentów znanych utworów literackich związanych z omawianymi zagadnieniami.

Na końcu książki, jak już wspomniałam, znajduje się interesujący zestaw ćwiczeń, które pozwalają sprawdzić, w jakim zakresie cele edukacyjne zostały zrealizowane. Ćwiczenia te uważam za bardzo ciekawe i polecam również tym nauczycielom, którzy na ten podręcznik nie trafili.

W podręczniku znalazło się kilka błędów zarówno merytorycznych, jak i językowych, te - mam nadzieję - zostaną szybko usunięte.

Błędy merytoryczne:

str. 55 - Uważam za niezwykle niezręczne i nieprawdziwe sformułowanie: Natomiast na Księżycu przyciąganie grawitacyjne jest znacznie słabsze niż na Ziemi i dlatego wydaje się, że tam przedmioty i ludzie ,,fruwają". Nie jest w stanie tej oceny złagodzić ani użycie czasownika wydaje się, ani użycie cudzysłowu. Prawdą jest, że na Księżycu Ziemianin porusza się bardzo lekko, susami, gdyż jego mięśnie zostały rozwinięte tak, by pokonywać znacznie większe obciążenia oraz opór powietrza, prawdą jest też, że większość przedmiotów spada na Księżycu wolniej niż na Ziemi. Z pewnością nie można tego porównać z fruwaniem, zwłaszcza, że na Ziemi kartka papieru uwolniona z dłoni na pewnej wysokości nad podłogą podobnie jak listek z drzewa - sfruwa, a na Księżycu spada (i to spada szybciej niż sfruwałby na Ziemi).
str. 65 - Powierzchnie obiektów zamalowane na niebiesko, mają przedstawiać zawartość wody w tych obiektach, tymczasem nie jest to zgodne z liczbami przedstawionymi przy odpowiednich rysunkach, szczególnie, kiedy patrzy się na człowieka. Podpis pod rysunkiem także uważam za niezbyt udany, chyba można opuścić słowo przybliżona, gdyż to wiadomo z podanych wartości (od..do). Zaproponowany przez autorki podpis pod rysunkiem może tylko zaszkodzić w zrozumieniu jego treści.
str. 76 - Opis tego jak działa lodówka, które procesy prowadzą do ochładzania przechowywanych w niej produktów, jest tak zagmatwany, że sama nie wiem, co paruje (czy chodzi o chłodziarkę sorbcyjną?) i w jakim celu.

Błędy językowe: str. 16 - 2. Ustaw obiektyw w najmniejszym powiększeniu nie jest poprawnie zbudowanym zdaniem, a raczej zawodowym żargonem,
...preparatów nie można oglądać gołym okiem... - to wyrażenie potoczne, które nie powinno zostać użyte w podręczniku.
str. 24 - przy pomocy kompasu powinno być za pomocą...,
str. 25 - Wyznaczona linia wskazuje kierunek północ południe, część skierowana ku słońcu oznacza południe. - powinno raczej być ...wskazuje południe.
str. 24 - Duża gęstość wody sprawia, że poruszając się w wielkiej masie niszczy ona... - z tego zdania wynika, że to gęstość porusza się i to na dodatek w wielkiej masie.

Niezależnie od wymienionych błędów, które łatwo można poprawić, na co liczę, podręcznik jest niezwykle interesujący i z pewnością godny polecenia.

Przyroda IV, Edward Dudek, Elżbieta Szedzianis, Krystyna Tryl, Wydawnictwo Edukacyjne Wiking, Wrocław 1999

\includegraphics[height=6cm]{Ksiazka2.eps}

Przedstawiony przez autorów program nauczania jest ułożony w bloki tematyczne zawierające na ogół kilka modułów, powiązanych ze sobą strukturalnie w logiczną całość. Moduły, w zależności od tematu, składają się z kilku lekcji (od 2 do 8). Program napisany jest zwięzłym, zrozumiałym językiem, struktura tego programu przedstawiona została również graficznie, co ułatwia zrozumienie istoty integrowania. Podręcznik Przyroda IV wraz z zeszytem ćwiczeń jest przykładem bardzo dobrze zintegrowanych treści przyrodniczych.

Czytając go łatwo zauważyć, że autorzy mieli klarowną koncepcję zintegrowanego nauczania przedmiotów przyrodniczych: Środowisko przyrodnicze składa się z różnych substancji, ale jego elementem są również oddziaływania grawitacyjne, magnetyczne, elektrostatyczne... Świat jest także pełen światła i zjawisk z nim związanych.

Autorzy proponują wykonanie wielu prostych doświadczeń, które mają zaciekawić ucznia oraz wyjaśnić omawiane zjawiska. Orientacja w przestrzeni - plan i mapa oraz zagadnienia związane z pogodą jako trudniejsze zostały umieszczone pod koniec IV klasy. Uczeń najpierw zapoznaje się z jednostkami długości i związkami między nimi, następnie uczy się mierzyć rozmiary małych i dużych przedmiotów, a dopiero potem zabiera się za odczytywanie i sporządzanie planu. Z punktu widzenia metodycznego wydaje się to oczywiste, a jednak wspominam o tym, gdyż wielu autorów tej oczywistości nie dostrzegło. Na uwagę zasługuje również mini atlas roślin i zwierząt - oglądając go wie się naprawdę, jak rozpoznać niektóre rośliny, poznaje się bowiem ich wygląd - liście, kwiaty i owoce - na rysunkach wszystko widać! Równie czytelnie prezentowane są przyrządy pomiarowe np. termometry. W podręczniku jest bardzo dużo rysunków - na ogół są bardzo dobre, czytelne, kolorowe. Co do trzech mam jednak zastrzeżenia:
Rys. 2, str. 9 - Czynniki środowiska - Chłopiec ,,wkłada'' rękę w strugę deszczu podczas wyładowania atmosferycznego,
Rys. 2, str. 29 - Wyjaśniamy, jak powstaje cień - raczej nie wyjaśniamy, gdyż cień nie został narysowany poprawnie! Cień przedmiotu przedstawionego na rysunku obrysowują: promień drugi od góry i drugi od dołu, a nie jak to przedstawiono trzeci od góry i trzeci od dołu. A na marginesie - sznureczek bombki także powinien rzucać cień,
Rys. 1, str. 16 - Otaczająca nas przyroda jest zbudowana z wielu różnych substancji jest po prostu źle dobrany. Widok dziecka na tle zagrody ZOO nie pasuje do tego podpisu i dziesięciolatkowi nie przybliża tych nowych pojęć.

W podręczniku zauważyłam kilkanaście błędów merytorycznych (o błędach na rysunkach już pisałam powyżej) i wiele niezręcznych sformułowań, na ogół prostych do usunięcia:
str. 9 - Czujesz chłód w cieniu, ciepło w miejscu nasłonecznionym czyli działa na ciebie temperatura powietrza - może lepiej: otacza cię powietrze o różnych temperaturach: w cieniu temperatura powietrza jest niższa, czujesz zatem chłód, w słońcu wyższa - odczuwasz ciepło,
str. 21 - Oddziaływanie elektryczne może także występować na odległość - chyba trzeba to zdanie usunąć. Oddziaływanie elektrostatyczne - o nim jest mowa - jest oddziaływaniem na odległość,
str. 30 - Zauważ, że cień drgając... - chodzi o dzienną zmianę długości cienia kijka oświetlonego światłem słonecznym. O jakim drganiu mowa?
str. 32 - Ziemia zachowuje się jak wielki magnes - powinno raczej być ,,Ziemia jest...'',
str. 56 - linii papilarnych nie dziedziczy się, jak sugerują autorzy,
str. 60 - podpis pod rys. c produkty mączne nie jest poprawny, są tam bowiem ryż, płatki owsiane, kasza - może produkty zbożowe?,
str. 61 - ...energia służy do ogrzania organizmu... - powinno być: do utrzymania stałej temperatury (dzieci powinny zmierzyć sobie temperaturę i porównać ją z temperaturą otoczenia, następnie wyciągnąć wniosek, że stygną i muszą być ciągle ,,podgrzewane''),
str. 65, Rys. 2 - zaprezentowany schemat jest zbyt ogólny, w tekście opisano przewód pokarmowy znacznie bardziej szczegółowo, a przecież powinna istnieć korelacja między tekstem i rysunkiem,
str. 73 - ...dziewczynki będą zdolne do powołania nowego życia...- raczej dziewczynki i chłopcy... lub dziewczynki będą zdolne do wydania na świat dziecka...,
str. 75 - tekst z żółtymi kropkami obok rys. 2 - trzeba do słów Drugi miesiąc życia dopisać ,,od powstania zarodka'', ponieważ tekst powyżej kończy się słowami: Ciąża kończy się porodem, czyli wydaniem dziecka na świat.
str. 76 - tekst o miesiączce - Macica przygotowuje się na przyjęcie zapłodnionej komórki poprzez rozrośniętą tkankę, a nie poprzez jej wydalenie,
str. 121 - taki wiatr nazywamy halnym - nazywamy fenowym, a w Tatrach halnym.

Błędy i niezręczności językowe:

str. 17 - Naczynia stołowe najczęściej wykonuje się z tworzyw sztucznych - chodzi chyba o naczynia turystyczne,
str. 17 - poraz - błąd ortograficzny - po raz,
str. 21 - ...oddziaływanie między naelektryzowanymi chmurami i Ziemią,... - ziemia oznacza tu raczej grunt - z malej litery,
str. 30 - ...łącząc dwa kierunki główne - łącząc nazwy kierunków głównych,
str. 45, 47 - tytuł bardzo niezręczny Jakie czynności życiowe pełnią rośliny... - pełnić można funkcję. Rośliny nie pełnią oddychania tylko po prostu oddychają! Podobnie w pytaniu sprawdzającym powinno być: Wymień czynności życiowe roślin,
str. 6, 73, 95, 113 - ...przy pomocy... - powinno być za pomocą.

Zeszyt ćwiczeń zawiera dobrze dobrane metodycznie, przejrzyście zaprezentowane ćwiczenia, choć bardzo jestem ciekawa, jakiej odpowiedzi oczekują autorzy w ćw. 3 na str. 12: W warunkach nieważkości ludzie nie odczuwają swojego ciężaru. Gdzie występuje zjawisko nieważkości? Jak uczeń klasy IV ma odpowiedzieć na to pytanie?

Podręcznik Edwarda Dudka, Elżbiety Szedzianis i Krystyny Tryl jest ładnie wydany, kolorowy, liczy zaledwie 127 stron, a jest w nim tak wiele! Wyrazy, które mogą być nowe dla dziesięciolatka zostały wyróżnione tłustym, czarnym drukiem, pytania i opisy doświadczeń wyróżnione są na czerwono, a ciekawostki na niebiesko. Użycie kredowego papieru powoduje, że zarówno kolorowy druk, jak i ilustracje są bardzo ładne. Ten podręcznik po usunięciu błędów będzie bardzo dobrą pozycją na rynku podręczników do przyrody.

Przyroda, Elżbieta Błaszczyk, Ewa Kłos, Bogusław Malański, Janina Sygniewicz, Blandyna Zajdler, Wydawnictwo WSiP, Warszawa 1999

\includegraphics[height=6cm]{Ksiazka3.eps}

Autorzy konsekwentnie realizują zapowiedziane w programie cele: Uczniowie powinni otrzymać wiedzę niezbędną do osiągnięcia umiejętności potrzebnych w codziennym życiu. Zaowocowało to wieloma doświadczeniami, modelami i innymi ćwiczeniami opisanymi w bogatym otoczeniu programu, takim jak: podręcznik, zeszyt ćwiczeń ucznia, książka przedmiotowo-metodyczna oraz książka zawierająca propozycje sprawdzianów kompetencji. Program był przygotowywany bez pośpiechu - był eksperymentalnie wdrożony w kilku szkołach, podobno z dobrymi rezultatami. Niewątpliwie jest opracowany szczegółowo.

Nauczyciel dowiaduje się, co powinien zrobić niemal w każdej minucie lekcyjnej, jakie zadać pytanie... Sprawdziany są przygotowane - wystarczy wycinać kartki z książki nauczyciela, kopiować w odpowiedniej liczbie egzemplarzy i gotowe. Nauczyciel to wyłącznie organizator zadania.

Proponowany przez autorów program dla klasy IV rozwija akcję wokół człowieka. Po realizacji tematu Ja i rówieśnicy omawiane są kolejne tematy, które można zatytułować Ja i moje otoczenie, choć to tytuł jednego bloku, a tych jest wiele. Układ materiału jest logiczny, zastosowane środki nowoczesne. Stosunkowo wcześnie uczeń dowiaduje się, że świat składa się z substancji, a substancja z atomów. Dla wyjaśnienia budowy materii wprowadza się modele. Każdy rozdział zakończony jest kilkustronicowym podsumowaniem To już wiem! Główne hasła i nowe wyrażenia pisane są czerwonym drukiem. Wyrazy dodatkowo oznaczone zielonym tłem umieszczone są w słowniczku Słowa, których znaczenie warto sprawdzić, który znajduje się na końcu podręcznika. Szata graficzna jest efektowna i staranna, rysunki i zdjęcia są czytelne i dobrze opisane. Przyjemnie jest oglądać ten podręcznik. Mam jednak spore zastrzeżenia zarówno co do niektórych treści, jak i języka, piszę o nich z nadzieją, że błędy zostaną szybko usunięte, gdyż podręcznik wart jest popularyzacji.

Błędy merytoryczne, niektóre dość trudne do poprawienia:

str. 29 - ...gazy składają się z drobin, które są od siebie bardzo oddalone... Sądzę, że dziesięciolatka nie należy przekonywać, że odległość rzędu 100 nm jest duża. Trzeba raczej napisać, że drobiny gazu są bardziej oddalone od siebie niż drobiny ciał stałych i cieczy,
str. 29 - Z codziennej obserwacji wiesz, ...ciecz dużo trudniej ścisnąć w porównaniu z gazem, choć łatwiej niż substancję stałą - końcowa część zdania nie jest prawdziwa, a już na pewno nie potwierdza tego codzienna obserwacja,
str. 32 - (O rozszerzalności cieplnej) Zdarza się, że w czasie gotowania na garnkach podskakują pokrywki - te pokrywki podskakują, gdyż rośnie ciśnienie pary wodnej pod pokrywką,
str. 33 - Podczas ogrzewania cieczy jej drobiny początkowo oddalają się od siebie coraz bardziej i ciecz paruje - parowanie jest zjawiskiem statystycznym, związanym z rozkładem energii cząsteczek i nie da się tego zjawiska wyjaśnić przez odwołanie się tak po prostu do rozszerzalności cieplnej,
str. 34, 52, 104 - Ciśnienie atmosferyczne to na pewno nie jest nacisk na powierzchnię Ziemi - to sformułowanie prowadzi wyłącznie do siły parcia i to na niebagatelną powierzchnię Ziemi! Co szkodzi powiedzieć, iż chodzi o nacisk na określoną powierzchnię (niekoniecznie Ziemi, chodzi przecież o ciśnienie gazu), np. na 1m2 i zilustrować to choćby rysunkiem. Pozwoli to dzieciom zrozumieć, dlaczego w różnych miejscach na Ziemi mamy różne ciśnienia, co to jest wyż, niż itd.,
str. 40 - Co to znaczy: lód jest lżejszy od wody - trzeba wprowadzić gęstość nawet nie formalizując: bryłka lodu o danej objętości jest lżejsza od wody o tej samej objętości. I dalej ten sam problem z porównywaniem gęstości wody o temp 15o i 4o,
str. 52 - na marginesie: powietrze zimne wypycha... - nic nie wypycha, ciepłe powietrze samo idzie do góry, a zimne pcha się na jego miejsce,
str. 53, 77 - wiatromierz i anemometr to ten sam przyrząd (anemo - wiatr, metr - mierzyć),
str. 54 - Napotyka ono przeszkody..., ochładza, a nad wierzchołkami gór powstają chmury - powinno być ..., co powoduje, że nad wierzchołkami gór...,
str. 58 - To, że Ziemia obiega Słońce nie wystarcza, aby występowały pory roku, potrzeba aby jej oś była nachylona i to zawsze w tym samym kierunku,
str. 77 - Pogoda jest zawsze, ale zmienia się zależnie od elementu pogody, który w danej chwili przeważa - Nie chodzi o zmianę pogody, lecz o jej nazwę - zależy ona od tego elementu, który najlepiej opisuje jej stan.

Błędy językowe:

str. 20 - Jakie nauki badają przyrodę? - nauki niczego nie badają, badania prowadzi się w ramach nauk,
str. 31 - ojczyzna to ziemia ojców, niekoniecznie miejsce urodzenia,
str. 89 - Dla terenu Polski są charakterystyczne lasy. - powinno być np.: Teren Polski porośnięty jest licznymi lasami,
str. 96 - ...w pewnych granicach można naprawić... - w pewnym stopniu (lub do pewnych granic) można naprawić...,
str. 105 - Na Ziemi źródłem światła jest Słońce. - Źródłem światła dla Ziemi jest Słońce,
str. 139 - W nałóg można wpaść szybko..., nie można dać się namówić nawet do jego próbowania - czego? Nałogu?

I jeszcze parę uwag do treści zeszytu ćwiczeń:

str. 69 - Zadanie 1. Drobiny gazu przyciągają się... niż... - drobiny gazu nie przyciągają się (przynajmniej w warunkach, w których można stosować prawo gazu doskonałego),
str. 75 - ...lód lżejszy od wody - patrz uwagi do str. 40 w podręczniku,
str. 95 - Przyrządy służące do pomiaru... odczytujemy pomiar - odczytujemy wynik pomiaru.

Niewątpliwie ten nowoczesny, estetyczny podręcznik po usunięciu usterek, stanowi pozycję godną polecenia, szczególnie tym nauczycielom, którzy czują się niepewnie i źle sobie radzą z nauczaniem nowego przedmiotu. Korzystając z tego programu wszystko mają gotowe: podział materiału na jednostki lekcyjne, ćwiczenia, sprawdziany. Niestety, cena kompletu jest dość wysoka, ale może warto...

Uwaga! Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne wydały dwa podręczniki do przyrody, drugiego - Przyroda i człowiek - autorów J.Angiel, J.Kądziołka, R.Stawarz do programu J.Kądziołki, J.R.Paśko i R.Stawarza nie polecam. Jest to podręcznik zły, treści nauczania nie są zintegrowane, rysunki są nieczytelne - jednym słowem materiał zaprezentowany jest tak, że uczniowi, który zostanie zmuszony do pracy z tym podręcznikiem przyjdzie tylko wyuczać się na pamięć - ale po co?

Na koniec przedstawię moją bardzo złą, zapowiedzianą we wstępie, opinię o programie, podręczniku i zeszycie ćwiczeń Przyroda IV Marii Augustyniak (biolog) i Michała Augustyniaka (geograf), Wydawnictwo M.Rożak, Gdańsk 1999.

Ten podręcznik mógłby być przedstawiany jako przykład:
1. nauczania niezintegrowanego,
2. rekordowej wprost liczby, czasem elementarnych błędów merytorycznych,
3. fatalnej polszczyzny (na ten temat dwie polonistki napisały nieco więcej, ja wspomnę tylko na przykładach - nie sposób zamieścić wszystkiego).

Myślę o tym podręczniku z pewnym zażenowaniem, gdyż z Programu dowiedziałam się, iż Program ten został także uwzględniony w programie zajęć ze studentami studiów podyplomowych ,,Przyroda - człowiek i środowisko'' przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Kielcach, oraz zaplanowano jego uwzględnienie w programie zajęć ze studentami studiów podyplomowych przy UMCS w Lublinie. Mogę mieć tylko nadzieję, że na tamtych zajęciach (w Kielcach i UMCS) analizowano ten program, podobnie jak ja na swoich, wyciągając odpowiednie wnioski.

Już przeglądając Program czułam się zaniepokojona: okropny, nieporadny język, wojskowy rytm, podkreślający ubóstwo języka, np: Uczeń charakteryzuje się postawą: świadomości zagrożenia dla wszystkich organizmów żywych ze strony niektórych substancji chemicznych - to nie tylko nie po polsku, ale jak z horroru - już widzę ożywione, atakujące substancje chemiczne,
Uczeń rozumie: jakie związki łączą Słońce, Ziemię i Księżyc w przestrzeni - nie skomentuję,
Uczeń rozumie: ochronne znaczenie ozonu dla organizmów żywych - ja nie rozumiem tego zdania, chodzi pewnie o znaczenie ozonu dla ochrony organizmów żywych,
Uczeń charakteryzuje się świadomością: uczestnictwa w obiegu wody w przyrodzie, co czyni każdego.... - współczuję takiej świadomości,
Uczeń potrafi: rozszczepić światło; skupić światło w wiązkę spójną; ogniskować światło - mam wątpliwości, czy autorzy wiedzą, co to jest spójna wiązka światła, czy chodzi o laser?

Mogłabym dalej mnożyć przykłady, lecz nie widzę celu. Przejdę do omówienia podręcznika, skupiając się na uwagach ogólnych i podaniu jedynie przykładów niektórych błędów, nie porządkując ich na językowe i merytoryczne, gdyż na ogół jedne nakładają się na drugie. Jest rzeczą oczywistą, że zdanie sformułowane niepoprawnie w języku polskim, nie może nieść treści poprawnej merytorycznie.

W podręczniku bardzo słabo zintegrowano treści tradycyjnie nauczane w ramach przedmiotów przyrodniczych, zaproponowany porządek materiału zarówno w programie ogólnym, jak i w opisie zagadnień wewnątrz tematycznego bloku przeczy zdrowemu rozsądkowi. Nieliczne doświadczenia są opisane źle, a wnioski z nich wyciągane niejednokrotnie błędne, na przykład:
str. 38 - rozdział Czas spróbować zawodu meteorologa: Jak powstaje wiatr? Różne miejsca nagrzewają się do różnej temperatury. Ogrzane powietrze rozszerza się i przemieszcza. Ten ruch to wiatr. A na marginesie książki ciekawostka:Wiatr to poziomy lub prawie poziomy ruch nad powierzchnią terenu. Zaproponowane w tym rozdziale doświadczenie to: Nie masz wiatromierza! Mimo to wystarczy, że będziesz trzymać w ręku chorągiewkę, chusteczkę lub wstążkę, a ich ustawienie wskaże ci kierunek przeciwny do kierunku wiatru - to jakaś kompletna paranoja - autorom chodzi pewnie o nazwę wiatru!

Ciekawostki (na marginesie książki umieszczane są z odpowiednimi znaczkami ciekawostki) - Ciśnienie atmosferyczne - to siła, z jaką powietrze naciska na wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. Ciekawostki to zresztą specjalność autorów, choć sama czuję się raczej zdumiona niż zaciekawiona, dziesięciolatek będzie prawdopodobnie tylko wprowadzony w błąd i zniechęcony do nauki, np.:
str. 41 - Tęcza to wielobarwny łuk..., dostrzegany w atmosferze po przeciwnej stronie niż Słońce - biedny dziesięciolatek stanie spoglądając w przeciwną stronę niż Słońce i nic nie zobaczy, pewnie pomyśli, że nie jest mu dane prowadzić obserwacje... Nie pomoże mu zamieszczone zdjęcie - na zdjęciu przecież nie widać deszczu.
str. 55 - Gazowana woda mineralna to wodny roztwór gazu i wielu rodzajów skał - jak sama nazwa wskazuje;
str. 43 - ...Celsjusz zaproponował stosowaną przez nas 100-stopniową skalę temperatury - bardzo zagubiony poczuje się uczeń, który przypuszczał, że za oknem ma umieszczony termometr wycechowany w skali Celsjusza i właśnie odczytał na nim -5o. Nauczy się na pamięć, bo jak tu rozumieć cokolwiek z tej przyrody, skoro ciągle zdrowy rozsądek podpowiada coś innego niż napisano w podręczniku? Na marginesie jeszcze pytanie sprawdzające nr 2.3 (str. 51): Kto stworzył pierwszy termometr? - nie wiem, jakiego stwórcę autorzy mają na myśli, pewnie Celsjusza, ale gdzie uczniowie mogliby znaleźć taką informację - na szczęście nigdzie, bo nie jest prawdziwa!

Jednym z celów reformy, o którym wydają się wiedzieć autorzy tego podręcznika, jest przyzwyczajenie ucznia do korzystania ze źródeł - nie wiesz, nie jesteś pewny, poszukaj, sprawdź. Nie rozumiem jednak, w jaki sposób mogą tej zasady uczyć ludzie, którzy najwyraźniej sami nie stosują jej w życiu. Zaznaczam, że wiem, iż pisząc, można popełniać błędy, chodzi mi raczej o ich nagromadzenie i elementarny brak eklektycznej wiedzy w zakresie nauk przyrodniczych.

Wydaje się, że nie ma sensu rozpisywać się na temat tego podręcznika. Dodam jeszcze tylko, iż rysunki są nieczytelne, z błędami (zeszyt ćwiczeń str. 28 - gdzie jest niby ten węgorz?), niektóre z nich niczemu nie służą. Proponowane ćwiczenia to głównie pytania o niezbyt ważne informacje oraz długie skomplikowane zabawy: np. (zeszyt ćwiczeń str. 16) poznaj skład powietrza. Proponowane przez autorów doświadczenia - pomiary są opisane niejasno (np. (str. 10) narysuj swój pokój w skali 1:50 i 1:100 - co niby uczeń miał zauważyć, odpowiadając na pytania O ile..., a może chodziło o pytanie - ile razy...?) lub zaplanowane są na zbyt długi okres czasu (np. opis i pomiar składników pogody). Ogólnie w podręczniku i zeszycie ćwiczeń nie odnalazłam takich fragmentów, na podstawie których mogłabym czuć się przekonana, iż realizując program i korzystając z tego podręcznika uczeń nabywa oczekiwanych umiejętności. Pozostaje mi tylko zapytać, skąd się wzięły te pozytywne recenzje rzeczoznawców, na podstawie których MEN dopuściło podręcznik do użytku szkolnego?