FOTON nr 68,  lato* 2000

Odpowiednie dać rzeczy słowo

Analiza językowa jednego z podręczników do przyrody

Marta Rusek i Marta Tomczyk


Niniejszy tekst ma charakter interwencyjny, chcemy bowiem zwrócić uwagę na jedno z podstawowych kryteriów oceny podręcznika, czyli kryterium poprawności językowej. Reforma edukacji zaowocowała - między innymi - pojawieniem się na rynku wydawniczym wielu podręczników. Owa różnorodność jest zjawiskiem pozytywnym i ze wszech miar pożądanym, nie może jednak sprzyjać dopuszczaniu do użytku szkolnego, a w rezultacie przekazaniu do rąk ucznia podręczników, które zawierają błędy językowe.

Oczywistą, lecz chyba wciąż zbyt mało uświadamianą prawdą jest stwierdzenie, że język jako narzędzie komunikacji pośredniczy w przekazywaniu wiedzy o człowieku i świecie, jego poprawność umożliwa rozumienie dostarczanych informacji oraz warunkuje ich rzetelność. Zatem, aby podręcznik spełniał swoją funkcję edukacyjną, musi być dobrze napisany. Przysłówek dobrze określa w tym przypadku zarówno zgodność z systemem języka, czyli poprawność gramatyczną, jak i dostosowanie stylu do poziomu rozwoju intelektualnego i emocjonalnego ucznia oraz do omawianego tematu. Autorzy podręczników powinni wiedzieć nie tylko co i dlaczego chcą napisać, ale też w jaki sposób będą prowadzić podręcznikową narrację. W tym celu niezbędna jest znajomość kryteriów poprawności językowej. Wyróżniamy dwa podstawowe kryteria: zewnątrz i wewnątrzjęzykowe. To pierwsze określane jest przez wystarczalność językową (precyzja wypowiedzi), ekonomiczność językazgodność z systemem języka (kryterium gramatyczne). Drugie tworzą zasady: funkcjonalności, autorytetu kulturalnego, zwyczaju (uzusu). Poprawność językową naruszają błędy: gramatyczne (fleksyjne, składniowe, słowotwórcze); leksykalne, stylistyczne.

Naszym zadaniem była ocena poprawności językowej podręcznika do przyrody dla klasy IV autorstwa państwa Augustyniaków (Maria Augustyniak, Michał Augustyniak,  Przyroda.  Podręcznik dla klasy IV. Wydawnictwo M. Rożak, Gdańsk 1999). Już pierwsza, pobieżna lektura wprawiła nas w zdumienie. Tym, co rzucało się w oczy, była bardzo niska świadomość języka oraz ogromna nieudolność w prowadzeniu narracji. Raziły zjawiska, które naruszają normę komunikacyjną (te zostaną omówione w pierwszej kolejności), a także błędy gramatyczne, leksykalne i składniowe (najbardziej charakterystyczne wskażemy w części drugiej).

I. Komunikacyjność użytego języka (kryterium zewnątrzjęzykowe)

Wiemy, że nawet poprawne pod względem gramatycznym i logiczne wypowiedzi często nie spełniają wyznaczonych im funkcji. Dzieje się tak wówczas, gdy naruszona zostaje norma komunikacyjna (kryterium zewnątrzjęzykowe). Normę tę tworzą zasady funkcjonalności i skuteczności wypowiedzi.

Wypowiedź nie jest skuteczna między innymi wtedy, gdy jej autor (nadawca komunikatu) nie bierze pod uwagę adresata. Piszący podręcznik musi wiedzieć, dla kogo jest on przeznaczony, musi też pamiętać, aby dostosować styl i słownictwo do poziomu rozwoju ucznia i jego wiedzy o świecie. Omawiany podręcznik - z językowego punktu widzenia - nie ma swojego adresata. Niektóre jego fragmenty są infantylne, inne zastraszają ilością wyrazów abstrakcyjnych i pojęć, które nie zostały wcześniej wyjaśnione. Owo balansowanie między infantylizmem a abstrakcyjnością skutecznie zniechęca dziesięciolatka do korzystania z książki, która w pewnych miejscach jest dla niego za banalna, w innych za trudna.

Zasada funkcjonalności naruszona została w większości pytań i poleceń zapisanych w podręczniku państwa Augustyniaków. Sformułowane są one w sposób nieudolny, czasem nadmiernie opisowy, innym razem za mało precyzyjny. Pytania i polecenia muszą być zrozumiałe dla ucznia, nie powinny zawierać wieloznacznych stwierdzeń i nazbyt skomplikowanych struktur. W jednym z poleceń czytamy: ,,Za pomocą ołówka, robiąc tylko kilkanaście kresek, naszkicuj w zeszycie widok z okna pracowni przyrodniczej'' (str. 13). Słownik zaleca stosowanie frazy: ,,naszkicuj ołówkiem'', (nota bene wyrażenie za pomocą jest jednym z tych, które zbyt często powtarzają się w tekście). Pytamy, po co nadmiernie komplikować i rozbudowywać zdania, które mogą być napisane prościej i krócej, co na pewno zwiększyłoby ich ekspresję. Należy także pamiętać, że polecenia muszą być nie tylko poprawnie i zrozumiale sformułowane, ale i dokładnie wyjaśnione. Tylko wtedy możemy mówić o skuteczności wypowiedzi. Tych warunków na pewno nie spełnia następujące zdanie: Wymień szczególne rodzaje sztuki ludowej charakterystyczne dla Twojego regionu... (s. 128). Autorzy chcieli być bardzo precyzyjni, co zaowocowało ogromnym skomplikowaniem zadania. Uczeń ma wymienić nie tylko rodzaje sztuki ludowej (cokolwiek to wyrażenie oznacza), ale na dodatek muszą być one szczególne i charakterystyczne, a przecież te określenia wzajemnie się wykluczają.

Pytania i polecenia odgrywają niezmiernie ważną rolę w procesie dydaktycznym, by ją spełniały na pewno nie mogą wprowadzać ucznia w stan dezorientacji. Posłużmy się jeszcze jednym przykładem z omawianego podręcznika: Czy w odległości jednej godziny marszu lub pół godziny jazdy rowerem znajduje się choćby jedna placówka umożliwiająca kontakt z tradycją, kulturą i sztuką? Wymień je wszystkie. (str. 129). To polecenie z kilku powodów może deprymować ucznia. Po pierwsze, Autorzy starali się dokładnie wyznaczyć obszar, w obrębie którego uczniowie powinni szukać placówek kulturalnych, niestety, uczynili to w sposób bardzo nieścisły. Po drugie - o wiele ważniejsze - co oznacza enigmatyczne wyrażenie ,,placówka umożliwiająca kontakt z tradycją, kulturą i sztuką''? Dziesięciolatkowi, dla którego ta książka jest przeznaczona, taki zapis niewiele mówi, w dodatku stwarza pojęciowy mętlik. Autorzy bowiem zdają się nie zauważać, że zakres znaczeniowy pojęcia kultura jest szerszy niż wyrazu sztuka czy tradycja. Toteż ze względu zarówno na precyzję wypowiedzi, jak i biorąc pod uwagę jej adresata, należało napisać, że: uczeń ma się dowiedzieć, czy w miejscowości, w której mieszka znajduje się: kino, teatr, muzeum, filharmonia, etc.

Innym zjawiskiem naruszającym normę komunikacyjną jest niezamierzony humor. Nie tylko obniża on skuteczność wypowiedzi, ale świadczy także o małej wyobraźni językowej. Przykłady mogłybyśmy mnożyć, poprzestaniemy jednak na czterech. Oto rada jakiej udzielają Autorzy: Natychmiast zgłoś się do lekarza, jeśli miałeś kontakt ze żmiją i podejrzewasz, że Cię ukąsiła! (str. 120). Zapewne mieli oni na myśli kontakty towarzyskie. W dodatku do tej pory byłyśmy przekonane, że ukąszenie się czuje, a nie podejrzewa. Zaskoczyło nas też polecenie: Człowiek to także ssak. Rozejrzyj się więc dokoła. Na pewno znajdziesz przykłady ssaków żyjących w pobliżu. (str. 120). Czyżby chodziło o mamę, tatę, rodzeństwo czy kolegów? W podręczniku roi się od gier i zabaw, które miały na celu uatrakcyjnienie nauki. Ich opisy dalekie są od językowej poprawności. Za przykładem Autorów i my chciałyśmy zaproponować grę, zwycięży ten, kto pierwszy zrobi zdjęcie ptaka. Przed przystąpieniem do gry prosimy o zapoznanie się z opisem tego zwierzęcia: Ptaki - to zwierzęta dwunożne, posiadające skrzydła, pióra i dzioby; (cytat ze strony 71) Konia z rzędem temu, kto sfotografuje ptaka o dwóch dziobach! Narzekałyśmy na małą wyobraźnię i brak wrażliwości językowej, w książce można jednak znaleźć fragment przeczący tej tezie. W rozdziale o enigmatycznym tytule ,,Zwierzęta hodowane dla korzyści'' czytamy: ,,Pamiętać jednak należy, że świnie i krowy są zwierzętami znacznie większymi od kur, więc ich znaczenie dla rolnictwa i całej gospodarki jest znacznie większe.'' (str.121). Kontynnując to rozumowanie - w którym niebagatelną rolę odgrywa przymiotnik ,,wielki'' w stopniu wyższym - oznajmiamy, że dużo większe znaczenie dla naszej gospodarki mogłaby mieć na przykład hodowla słoni.

Reasumując, norma komunikacyjna w omawianym podręczniku została naruszona, bo: nie został on zaadresowany do ucznia w określonym wieku, pytania i polecenia - na ogół - są źle sformułowane, często pojawia się niezamierzony humor.

II. Błędy gramatyczne, leksykalne i składniowe (kryterium wewnątrzjęzykowe)

Zatrzymajmy się teraz nad przykładami błędów, które naruszają kryterium wewnątrzjęzykowe. Błędy fleksyjne, słowotwórcze stosunkowo łatwo można poprawić, wystarczy uważna korekta, aby je usunąć. Gorzej jednak, gdy w tekście co krok pojawiają się błędy składniowe, leksykalne i stylistyczne, wtedy należałoby po prostu pewne fragmenty, a nawet cały tekst, napisać na nowo.

Zacznijmy od błędów składniowych, które mogą spowodować wiele gramatycznego zamieszania i przyczynić się do naruszenia skuteczności wypowiedzi. W niektórych zdaniach norma składniowa została naruszona, ponieważ brakuje w nich dopełnienia, np. Nie radzimy więc zbierać i używać ziół bez porady i pomocy osób doświadczonych. (str. 114). Po przeczytaniu tej informacji niewyjaśniona pozostaje sprawa, do czego zioła mogą być użyte. Na stronie 68 możemy przeczytać: To właśnie śluzowa wydzielina sprawia, że ryby stają się bardziej ,,śliskie'' i są jeszcze szybsze. Zadanie to zawiera aż dwa orzeczenia, które zostały użyte bez dopełnienia, członu porównawczego, coś może być bardziej śliskie i szybsze, ale tylko od czegoś.

W wypowiedzeniu: Komu są poświęcone pomniki, tablice pamiątkowe i nazwy ulic, które spotykasz w swojej miejscowości. (str. 129), zdanie podrzędne przydawkowe (które spotykasz w swojej miejscowości) określa także, a nawet z racji szyku w zdaniu nadrzędnym przede wszystkim wyrażenie nazwy ulic. Użycie czasownika spotykać nie jest w tym kontekście właściwe, jak bowiem można spotykać się z nazwami ulic? W dodatku niepoprawne - także pod względem frazeologicznym - jest pytanie: Komu poświęcone są nazwy ulic. Przypominamy, że nazw ulic nie poświęca się nikomu, ulice noszą nawy.

Inne błędy składniowe w tym tekście wynikają z nieumiejętności tworzenia pytań. Za przykład niech posłuży pierwsze pytanie zamieszczone w tym podręczniku: Czy teren w okolicy szkoły jest prawie płaski, czy nie. Podwójne pytanie w jednym zdaniu - przy czym drugie dodatkowo jest zaprzeczone, a przeczenie zostało wyrzucone na koniec zdania - sprawia, że wypowiedź jest trudna do zrozumienia. Taka konstrukcja w języku polskim zarezerwowana jest dla pytań retorycznych. Częstość jej użycia w pytaniach prostych wynika z bezkrytycznego przyjmowania wzorów angielskich. Z pytania należy także usunąć słowo ,,prawie'', które wprowadza niejednoznaczność, powinno ono brzmieć: Czy teren w okolicy szkoły jest płaski?

W omawianym podręczniku błędy leksykalne występują w wielkiej obfitości, pojawiają się we wszystkich możliwych odmianach. Autorzy używają słów niezgodnie z ich słownikowym znaczeniem, niekiedy nie znają treści i zakresu wyrazów, często niewłaściwie stosują wyrazy bliskoznaczne. Na przykład na stronie 113 czytamy: Pragniemy Cię namówić, abyś się zapoznał z kilkoma roślinami, które mogą być używane jako leki. (str.113) Zakres znaczeniowy czasownika zapoznawać się jest bardzo szeroki, zapoznajemy się, czyli zawieramy znajomość z osobami, to jego jedno znaczenie. Drugie, odnosi się do dokładnego poznawania nowych, nieznanych urządzeń czy dziedzin wiedzy. Zapoznanie się z kilkoma roślinami, w dodatku po namowie, to fraza, która jest niepoprawna, można bowiem zapoznać się z ziołolecznictwem, lub poznawać rośliny lecznicze. Błąd pojawił się, ponieważ połączono dwa zakresy użycia tego wyrazu. (Z innego fragmentu dowiadujemy się, że nauczyciel przeprowadza lód, parafinę, cynę w postać ciekłą - str. 80). Szczytem ignorancji - nie tylko leksykalnej - jest polecenie, w którym prosi się ucznia, aby zmierzył wysokość i szerokość legitymacji szkolnej (str. 15). Czyżby nie wystarczył pomiar długości boków?

Kłopoty leksykalne - w omawianym podręczniku - bardzo często pojawiają się na poziomie związków wyrazowych. Na przykład, na stronie 27 zachęca się uczniów do poszukiwania krajobrazów. Rzeczownik odczasownikowy poszukiwać oznacza: działanie podjęte w celu odnalezienia kogoś lub czegoś; badanie w celu wynalezienia, odkrycia czegoś; dowiadywanie się o kogoś. Poszukiwać zatem można tego, co zostało zgubione, nie jest bezpośrednio dostępne, pozostaje ukryte, nieznane. Wyrażenie w poszukiwaniu krajobrazów, świadczy, że autorzy nie biorą pod uwagę faktu, iż związki wyrazowe (w tym wypadku jest to związek rządu) tworzą nową semantyczną całość. Nie da się poszukiwać krajobrazu, czyli widoku okolicy, bo ten po prostu jest. Można jedynie mówić o szukaniu jakiegoś rodzaju krajobrazu. Z kolei w zdaniu: Rozległe widoki i krajobrazy powodują, że Bieszczadzki Park Narodowy zaliczany jest do najpiękniejszych w Polsce. (str. 165), użyto niewłaściwego wyrazu bliskoznaczego, zamiast powodują należało napisać sprawiają. Trzeba pamiętać, że synonimów nie wymienia się mechanicznie, zakres ich użycia jest bowiem ograniczany przez wyrazy, z którymi się łączą.

Błędy stylistyczne występują wówczas, gdy wypowiedź jest wieloznaczna, niejasna, a także wtedy, gdy mimo iż nie możemy jej nic zarzucić pod względem gramatycznym, jest nielogiczna, pozbawiona sensu. Na stronie 24 pod zdjęciem lasu umieszczono podpis: Tak może wyglądać typowy las. Uczeń, analizując informację zawartą w tym zdaniu, dowiaduje się zatem, że typowy las może też wyglądać całkiem inaczej.

Bardzo często przyczyną błędów stylistycznych są skróty myślowe. W omawianym podręczniku działanie kompasu i jego przeznaczenie opisane zostały w następujący sposób: Kompas - to przyrząd do określania kierunków w nieznanym terenie za pomocą igły magnetycznej. (str. 18) treść niewypowiedziana wprost brzmi: w znanym terenie igła magnetyczna nie wskazuje kierunków. Autorzy nadmiernie skondensowali wypowiedź, co uczyniło ją niejasną. Działanie kompasu należało szerzej opisać, wówczas można było także uniknąć niewłaściwego szyku, jaki pojawił się w tym zdaniu.

Jeden z najpoważniejszych zarzutów, jakie można sformułować pod adresem podręcznika państwa Augustyniaków to ubóstwo słownictwa. Bardzo liczne są błędy powtórzeniowe, Autorzy znajdują w nich szczególne upodobanie. Wertując podręcznik, co rusz natykamy się na wyrażenie: w najbliższej okolicy Twojej szkoły, lub z uporem powtarzany we wszelkich koniugacyjnych formach czasownik spotykać lub spotykać się, uczniowie spotykają się zatem z: jeziorami, roślinami, wodami powierzchniowymi, podziałem gleb, glebami inicjalnymi, zwierzętami, terminem: organizm, roślinami nasiennymi, kręgowcami lądowymi (na str. 119 zdarza im się to aż sześć razy), nazwami ulic, pomnikami, tablicami pamiątkowymi; okazuje się, że spotkać można także krajobraz (Wiele parków szczyci się pięknem spotykanych tam krajobrazów. (str. 165). Ubóstwo słownictwa sprawia, że narracja jest nużąca, a opowieść o najbliższej okolicy uderza schematyzmem. Autorzy zapomnieli widocznie, że istnieją synonimy. Przy okazji należy wspomnieć o skłonności do nadużywania imiesłowów na stronie 25 użyto aż 12 imiesłowów przymiotnikowych.

Szczególnie rażące jest wprowadzanie do języka pisanego wyrażeń zaczerpniętych z języka potocznego czy stylu sloganów reklamowych (np. czas spróbować zawodu meteorologa).

Nie sposób w dość krótkim artykule omówić wszystkie typy błędów i wykroczeń przeciw normie językowej, jakie znalazły się w podręczniku do przyrody państwa Augustyniaków. Musimy przyznać, że tekst ten nie poddawał się łatwo analizie, w wielu zdaniach bowiem występują całe wiązki błędów (leksykalnych, frazeologicznych, składniowych, stylistycznych, a także logicznych), które nierzadko sprawiają, że wypowiedź jest niezrozumiała, wręcz absurdalna. I tym razem, aby udokumentować ten zarzut, można by mnożyć różnego rodzaju przykłady, przytoczymy tylko trzy, wcale nie najbardziej spektakularne.

Przykład pierwszy. Opisując doświadczenie, które miało pokazać proces parowania (str. 57), Autorzy zwracają się do ucznia z pytaniem: Co się stało z brakującą częścią wody. Po pierwsze, związek frazeologiczny część wody jest niepoprawny, niejasny znaczeniowo, należałoby bowiem mówić o ilości wody, po drugie, opisując proces parowania nie można używać imiesłowów pochodzących od czasownika brakować, który oznacza: ,,bycie w zbyt małej, niewystarczającej ilości, liczbie''. Należało zatem zapytać: Dlaczego wody jest mniej? lub Dlaczego wody ubyło? W żadnym razie nie można w tym kontekście mówić o braku. Brak jest bowiem stanem negatywnym, a brakującą ilość lub liczbę: rzeczy, materiałów, substancji czy wiedzy należałoby uzupełnić, co w przypadku płonącej świeczki, o której czytamy przy okazji doświadczenia pokazującego spalanie (,,Cóż się zatem stało z brakującą częścią płonącej świeczki?'' - str. 37) nie jest możliwe.

Przykład drugi: Jakie pokarmy znacznie ci smakują: czy naturalne?
W tym krótkim pytaniu pojawiają się następujące błędy: leksykalny (użycie przysłówka ,,znacznie''), składniowy (podwójne pytanie, czyżby wpływy języka angielskiego). Całość pozbawiona jest sensu. Nie potrafiłyśmy wymienić pokarmów, które znacznie nam smakują, przypuszamy, że uczniowie klasy czwartej mogą mieć podobne kłopoty.

Przykład trzeci. Pod znaczkiem, który informuje o zagrożeniach umieszczona została następująca informacja: Im wyżej się znajdujemy, tym powietrze jest rzadsze. Czasami, będąc wysoko w górach, można mieć nawet kłopoty z oddychaniem. Przyczyny nie należy upatrywać w tym, że im wyżej, tym mniej tlenu. Stanowi on taką samą część powietrza, a kłopoty z oddychaniem wynikają stąd, że wszystkich jego składników jest mniej (powietrze jest rozrzedzone). (str. 34). Ten przykład nie wymaga komentarza. Zastanawia jednak fakt, jak taki błąd, nie tylko językowy, pozostał niezauważony przez licznych redaktorów i recenzentów dopuszczających do druku podręczniki szkolne. Wszak nawet bez znajomości przedmiotu, analizując jedynie od strony znaczeniowej przekazywaną informację, można stwierdzić, że jest ona wewnętrznie sprzeczna. Domyślamy się, że znak sygnalizujący zagrożenie, który został umieszczony obok, informuje o niebezpieczeństwach braku logiki. Pojawia się on bowiem także na stronie 38, gdzie napis pod zdjęciem głosi: Taki rękaw wskazuje kierunek, w którym wieje wiatr, a kilka linijek niżej w tekście ciągłym czytamy: [..] wystarczy, że będziesz trzymać w ręku chorągiewkę, chusteczkę lub wstążkę, ich ustawienie wskaże kierunek przeciwny do kierunku wiatru.

Na koniec chciałybyśmy się podzielić refleksją, która towarzyszyła naszym zmaganiom ze zrozumieniem polszczyzny omawianego podręcznika: łacińskie słowo cultura oznacza uprawę, kultura języka polskiego to zatem takie uprawianie, pielęgnowanie języka, które prowadzi do kształcenia umiejętności sprawnego, a przede wszystkim poprawnego posługiwania się polszczyzną mówioną i pisaną. Świadomość tę należy rozwijać w uczniach już od pierwszych lat nauki. Temu celowi służą także podręczniki i to nie tylko do języka polskiego.


Dr Marta Rusek i dr Marta Tomczyk są polonistkami, absolwentkami studiów doktoranckich w Uniwersytecie Jagiellońskim.